


Co zostało z tego stadionu, który przez ponad pół wieku żył piłką nożną, przekleństwami
piłkarzy, pokrzykiwaniem trenerów i chóralnymi śpiewami kibiców? Niewiele: zarośnięta trawą
górka, na której siedzieli wyłącznie szalikowcy, oraz tunel dla graczy i sędziów w miejscu, gdzie
wznosiła się trybuna kryta. Betonowe siedziska wyrwano, kiosk z pamiątkami zburzono, zieloną
murawę zamieniono na korty tenisowe. Fragment bramy z napisem STADION MZKS ARKA
znajduje się dzisiaj na obiekcie miejskim przy ulicy Olimpijskiej, gdzie Arka rozgrywa swoje
pierwszoligowe mecze. Zamontowano go tam jako pamiątkę, okruch zaginionego świata, który
ma być fundamentem nowej tradycji. Ale Ejsmond Park jest tylko jeden tutaj na Polance
Redłowskiej. Nie da się go przenieść gdzie indziej.
Stoję na szczycie górki i mrużę oczy, czując na twarzy coraz silniejsze uderzenia wiatru.
Próbuję przypomnieć sobie wszystko, co tu przeżyłem. Stadion powoli zapełnia się
niewidzialnymi sylwetkami. Grzegorz Pyc jeszcze raz mija jak tyczki slalomowe obronę Goplanii,
Wiesław Wrosz ponownie strzela bramkę przewrotką w spotkaniu z Piastem, Wojciech
Cirkowski na otarcie łez bezbłędnie wykonuje rzut karny w przegranym meczu z Lechią.
Zupełnie jakby dobry Bóg cofał nagranie z historią mojego kochanego klubu.
Ten film jest niemy. Jego bohaterowie przesuwają się na czarno-białej taśmie w zwolnionym
tempie. Migawki z ostatniego meczu płynnie przechodzą w ujęcia z wcześniejszych spotkań. W
filmie nie ma napisów ani dat. Ważne, że to, co wywołuję z pamięci, działo się kiedyś, dawno, w
przeszłości, once upon a time in Gdynia, jak w słynnym dziele Sergia Leone z Robertem de
Niro.*
.jpg)
.jpg)
Widok na sławną, nie tylko w Polsce, "górkę". Czy zasiądą na niej jeszcze kibice i zaśpiewają:
"To my chłopcy z Ejsmonda zna nas cała Polska, za Arkę MZKS pójdziemy aż po życia kres"
Tunel prowadzący do szatni oraz trybuna kryta. "Już mecz się rozpoczyna z boiska spłynął stary
śnieg wybiega z szatni ta drużyna, bez której życia szary bieg".
Widok z górki na trybunę główną i boisko. "Chcemy wam pomóc swym dopingiem, by w czerwcu
ligę zdobyc znów, by strzałem zwodem i dryblingiem, my na trybunach morzem głów".

Stadion przy ulicy Ejsmonda został otwarty 10 lipca 1932 roku. Był to najpiękniej położony
stadion w Polsce. Wśród morenowych wzgórz, z widokiem na morze. Przez 68 lat grający na
nim piłkarze dostarczali niezapomnianych emocji, radości wzruszeń. To tu świętowano dwa
awanse do ekstraklasy i oklaskiwano najlepszych polskich piłkarzy podczas siedmioletniego
pobytu Arki w pierwszej lidze. Po zdobyciu Pucharu Polski - 19.09.1979 stadion był świadkiem
jedynego w dziejach klubu występu Arki w europejskich pucharach.
Dlaczego więc stadion tworzący historię przestał istnieć? W 1993 głęboko zadłużony klub
zrezygnował z wieczystej dzierżawy obiektu i oddał go miastu. Następnie Arka już jako HTM
Arka (skrót nazw sponsorów - Harmon, Tomas, Maraton), podpisała pięcioletnią umowę na
dzierżawę stadionu. Gdy minął termin, miasto ogłosiło przetarg na nowego użytkownika
obiektu, który wygrał Klub Tenisowy Arka Gdynia (związany z firmą Prokom).
To co wydawało się niemożliwe, stało się faktem. Na terenie NASZEGO stadionu powstały korty
tenisowe.
Ostatni mecz ligowy na stadionie przy Ejsmonda Arka rozegrała 10 czerwca 2000 roku z
Dolcanem Ząbki i obecnie rozgrywa swoje mecze na obiektach
GOSIR przy ul.Olimpijskiej.
Mój komentarz:
Grzegorz Witt najdłużej w tamtym czasie grający zawodnik Arki na pytanie - jak się czuje
grając na nowym stadionie odpowiedział - "Jak na wyjeżdzie. Stadion był naszym drugim
domem, sercem klubu, i to serce zostało wyrwane. Myślę,że podobnie myśli każdy kto choć raz
był na stadionie Arki przy ul.Ejsmonda. Ja głęboko wierzę,że tam jeszcze wrócimy.

PAMIĘTAJCIE O KORZENIACH