GALERIA
ARKA GDYNIA
KIBICE
INNE
EJSMOND PARK
Ejsmonda wczoraj i dziś
Tunel prowadzący do szatni oraz trybuna kryta. "Już mecz się rozpoczyna z boiska
spłynął stary śnieg wybiega z szatni ta drużyna, bez której życia szary bieg".
Widok na sławną, nie tylko w Polsce, "górkę". Czy zasiądą na niej jeszcze kibice i
zaśpiewają: "To my chłopcy z Ejsmonda zna nas cała Polska, za Arkę MZKS
pójdziemy aż po życia kres"
Widok z górki na trybunę główną i boisko. Chcemy wam pomóc swym dopingiem,
by w czerwcu ligę zdobyc znów, by strzałem zwodem i dryblingiem, my na trybunach
morzem głów.
Pamiętajmy o swoich korzeniach
Co zostało z tego stadionu, który przez ponad pół wieku żył piłką nożną, przekleństwami piłkarzy,
pokrzykiwaniem trenerów i chóralnymi śpiewami kibiców? Niewiele: zarośnięta trawą górka, na której
siedzieli wyłącznie szalikowcy, oraz tunel dla graczy i sędziów w miejscu, gdzie wznosiła się trybuna
kryta. Betonowe siedziska wyrwano, kiosk z pamiątkami zburzono, zieloną murawę zamieniono na
korty tenisowe. Fragment bramy z napisem STADION MZKS ARKA znajduje się dzisiaj na
obiekcie miejskim przy ulicy Olimpijskiej, gdzie Arka rozgrywa swoje pierwszoligowe mecze.
Zamontowano go tam jako pamiątkę, okruch zaginionego świata, który ma być fundamentem nowej
tradycji. Ale Ejsmond Park jest tylko jeden tutaj na Polance Redłowskiej. Nie da się go przenieść
gdzie indziej.
Stoję na szczycie górki i mrużę oczy, czując na twarzy coraz silniejsze uderzenia wiatru. Próbuję
przypomnieć sobie wszystko, co tu przeżyłem. Stadion powoli zapełnia się niewidzialnymi
sylwetkami. Grzegorz Pyc jeszcze raz mija jak tyczki slalomowe obronę Goplanii, Wiesław Wrosz
ponownie strzela bramkę przewrotką w spotkaniu z Piastem, Wojciech Cirkowski na otarcie łez
bezbłędnie wykonuje rzut karny w przegranym meczu z Lechią. Zupełnie jakby dobry Bóg cofał
nagranie z historią mojego kochanego klubu.
Ten film jest niemy. Jego bohaterowie przesuwają się na czarno-białej taśmie w zwolnionym tempie.
Migawki z ostatniego meczu płynnie przechodzą w ujęcia z wcześniejszych spotkań. W filmie nie ma
napisów ani dat. Ważne, że to, co wywołuję z pamięci, działo się kiedyś, dawno, w przeszłości, once
upon a time in Gdynia, jak w słynnym dziele Sergia Leone z Robertem de Niro.*
Stadion przy ulicy Ejsmonda został otwarty 10 lipca 1932 roku. Był to najpiękniej
położony stadion w Polsce. Wśród morenowych wzgórz, z widokiem na morze. Przez
68 lat grający na nim piłkarze dostarczali niezapomnianych emocji, radości
wzruszeń. To tu świętowano dwa awanse do ekstraklasy i oklaskiwano najlepszych
polskich piłkarzy podczas siedmioletniego pobytu Arki w pierwszej lidze. Po zdobyciu
Pucharu Polski - 19.09.1979 stadion był świadkiem jedynego w dziejach klubu
występu Arki w europejskich pucharach.
Dlaczego więc stadion tworzący historię przestał istnieć? W 1993 głęboko
zadłużony klub zrezygnował z wieczystej dzierżawy obiektu i oddał go
miastu. Następnie Arka już jako HTM Arka (skrót nazw sponsorów - Harmon,
Tomas, Maraton), podpisała pięcioletnią umowę na dzierżawę stadionu. Gdy minął
termin, miasto ogłosiło przetarg na nowego użytkownika obiektu, który wygrał Klub
Tenisowy Arka Gdynia (związany z firmą Prokom).
To co wydawało się niemożliwe, stało się faktem. Na terenie NASZEGO stadionu
powstały korty tenisowe.
Ostatni mecz ligowy na stadionie przy Ejsmonda Arka rozegrała 10 czerwca 2000
roku z Dolcanem Ząbki i obecnie rozgrywa swoje mecze na obiektach
GOSIR przy ul.Olimpijskiej.
Mój komentarz:
Grzegorz Witt najdłużej w tamtym czasie grający zawodnik Arki na pytanie - jak się
czuje grając na nowym stadionie odpowiedział - "Jak na wyjeżdzie. Stadion był
naszym drugim domem, sercem klubu, i to serce zostało wyrwane. Myślę,że podobnie
myśli każdy kto choć raz był na stadionie Arki przy ul.Ejsmonda. Ja głęboko wierzę,że
tam jeszcze wrócimy.
* Wojciech Wencel (ur. 1972) poeta, eseista, felietonista tygodnika Ozon , redaktor
kwartalnika Fronda . Opublikował pięć zbiorów wierszy i dwa tomy esejów, ostatnio
poemat Imago mundi . Laureat Nagrody im. Kościelskich i Nagrody Artusa.